Zajęcia dodatkowe dla dziecka – angielski? TAK
Gdybym miała wybrać dla swoich dzieci tylko jedne zajęcia dodatkowe, byłby to angielski.
Jako mama dwójki dzieci doskonale znam ten moment, kiedy patrzymy na plan tygodnia i zastanawiamy się: sport, basen, taniec, piłka, a może jeszcze coś? Możliwości jest mnóstwo i uważam, że dzieci powinny próbować różnych rzeczy i szukać swoich pasji. Ale gdyby ktoś mnie zapytał, z jakich zajęć dodatkowych dla swoich dzieci nie zrezygnowałabym nigdy, odpowiedziałabym bez zastanowienia: z angielskiego.
Ola i Bartek właściwie od zawsze mają angielski jako zajęcia dodatkowe. I im są starsi, tym bardziej widzę, że była to dobra decyzja. Nie wiem przecież, kim będą za 10 czy 15 lat. Gdzie będą mieszkać, studiować i pracować. Ale wiem jedno – cokolwiek wybiorą, dobra znajomość angielskiego może otworzyć im wiele drzwi. Nie chodzi o piątkę z angielskiego. Prowadząc od lat szkołę językową, widzę jedną rzecz: dobra ocena z angielskiego nie zawsze oznacza, że dziecko potrafi się nim swobodnie posługiwać. Można świetnie rozwiązywać testy i znać gramatykę, a później wyjechać za granicę i bać się zamówić jedzenie w restauracji. A mnie właśnie zależy na czymś innym. Chcę, żeby moje dzieci pojechały w świat i po prostu sobie poradziły. Żeby potrafiły zapytać o drogę, porozmawiać z drugim człowiekiem, załatwić coś na lotnisku czy w hotelu, a kiedy będą starsze – studiować lub pracować tam, gdzie będą chciały. Widzę to podczas naszych podróży. Kiedy podróżujemy z Olą i Bartkiem, angielski nagle przestaje być szkolnym przedmiotem. Lotnisko, hotel, restauracja, sklep. Trzeba coś przeczytać, odpowiedzieć, zamówić albo o coś zapytać. I wtedy dziecko zaczyna rozumieć: „Aha, właśnie po to uczę się angielskiego”. Dla mnie to jest dużo ważniejsze niż kolejna piątka w dzienniku.
Angielski zostaje na całe życie!
Bartek kocha piłkę i absolutnie nie wyobrażam sobie, żebym miała mu powiedzieć: „zamiast treningu idziesz na angielski”. Dzieci potrzebują sportu, zainteresowań i zwyczajnego dzieciństwa. Ale angielski traktuję trochę inaczej. Pasje mogą się zmieniać. Dzisiaj jest piłka, za kilka lat może być coś zupełnie innego. Angielski zostaje. Jeśli Bartek będzie kiedyś chciał rozwijać się w sporcie – język mu pomoże. Jeśli Ola będzie chciała studiować za granicą, podróżować czy pracować w międzynarodowym środowisku – jej również.
Dlatego nie czekajmy z angielskim do egzaminu, matury czy pierwszej rozmowy o pracę. Dużo łatwiej jest dać dziecku regularny kontakt z językiem od najmłodszych lat, żeby angielski stał się dla niego czymś naturalnym. Dokładnie tego chciałam dla Oli i Bartka. Nie perfekcyjnego angielskiego. Swobody.
Żeby kiedyś mogli znaleźć się w dowolnym miejscu na świecie, ktoś odezwał się do nich po angielsku, a oni po prostu odpowiedzieli. Bez stresu. Bez zastanawiania się, czy powiedzą wszystko idealnie. I właśnie dlatego uważam, że spośród wszystkich zajęć dodatkowych angielski jest jedną z najlepszych inwestycji w przyszłość naszych dzieci.

Nie zapomnij o naszym INSTAGRAMIE, gdzie znajdziesz mnóstwo świetnych materiałów, całkowicie za darmo.
Sprawdź też: Jak nauczyć się języka obcego za darmo?
Polityka prywatności

Dodaj komentarz